środa, 24 października 2012

Impossible

Z wszystkich terapeutowanych dzieciaków, w domu ćwiczy z 8 %.  Zupełnie jakby to mnie w pierwszej kolejności miało zależeć na tym, by się pozbyć wady. Za każdym razem materiały, kolorowe notateczki, własne uwagi, kseróweczki... nic z tego. Plusik taki, że chociaż nie próbują ściemniać, że ćwiczyły.
No ale jak głoskę "K" wywołuje się miesiąc to SORRY.

- bo mama do pracy
- bo zapomniałem
- bo mam lekcje
- bo mi się nie chciało
- a to dostałem materiały (???)
- zostawiłem w szafce, w plecaku, w szatni, bla bla bla

Ulubione: to jaką głoskę ćwiczyliśmy?

i tu najczęściej pada słynne: "nie pamiętam" 

I to pojawia się zazwyczaj mój klasyczny facepalm.



ps: głoska K pojawia się tak do 2 r.ż i serio nie jest to bardzo ciężka do skorygowania głoska...

poniedziałek, 22 października 2012

niedziela, 21 października 2012

środa, 17 października 2012

Pato

Na "zajęciach" :

- "ja jutro zabije całą szkołę!!!!!!!! wszystkich zabiję!!!!!!!!!!!!albo tylko Pana Mariusza zostawię. No i panią może też. "

Odetchnęłam z ulgą.

Pan Mariusz to przesympatyczny, przecierpliwy pracownik naszej placówki. Też bym Go zostawiła.

Opisy przedstawionych mi sposobów tortur daruje. Odpowiedzi na pytanie: "a co robiłbyś sam?" nie było.

wtorek, 16 października 2012

Moda?

Podczas gdy siedziałam na dość nudnym szkoleniu, zadano mi pytanie na temat studiów logopedycznych. Wszystko byłoby ok, gdyby nie to, że zadawała je osoba, która mówi z językiem między zębami. Wada byłaby wyłapana przez przeciętnego Kowalskiego, który wcale nie musiałby wiedzieć kim jest logopeda. Nadal wszystko byłoby ok, gdyby nie to, że ta osoba wybiera się na logopedię. Idąc tym tropem, przebolałabym też to, gdyby sama przed sobą stwierdziła, że wadę skoryguje do momentu ogarniania wad u innych - młodszych, starszych, po zawale, przed zawałem, po wylewie, przed wylewem, po wyciętej krtani, z krtanią i bez. Ale nie, nie nie - nic z tych rzeczy :-) Pani wady nie słyszy. Pani wady nie widzi. Pani chce być logopedą. Dlaczego? Bo tak.

I teraz mi się nasuwa: dlaczego?
a) bo to fajna praca
b) bo to modne
c) bo coś trzeba skończyć
d) bo ....

Żaden z tych powodów tak naprawdę samodzielnie nie jest dobry. Tak sobie myślę, że do specyficznych zawodów potrzeba też specyficznych predyspozycji i nie mówię tu o tym, że masz mieć 100% sprawny zgryz, 110 % nienagannej dykcji i w ogóle być we wszystkim, co związane z mówieniem najlepszym, ale że tak ujmę... bez jaj.
Smutne to w sumie. Najbardziej wkurzające jest to, że znam fajnych logopedów, którzy myślą, że nie są ok, że może nie mają dobrego podejścia, itd. (Tak, o Tobie mówię). A tu zjawia się ktoś, kto ma to totalnie w dupie. I potwierdza się teoria, że ci co się bardziej przejmują, mają gorzej. Ale całe szczęście dla tych wszystkich pod ich skrzydłem, że inaczej nie potrafią :-)
I tym optymistycznym akcentem, w tę nędzną pogodę zakończę.